Tag Archives: Jurij Andruchowycz

Lista utworów (26.11.2013 r.)

Zwykły wpis

Audycję można przesłuchać pod tym linkiem.

1. Океан Ельзи – 18 хвилин | Okean Elzy – 18 chwylyn
2. Росава – Одвічний листопад | Rosawa – Odwicznyj lystopad
3. Тіна Кароль – Не дощ | Tina Karol – Ne doszcz
4. Фліт – Сьогодні для завтра | Flit – Sjohodni dla zawtra
5. Мотор’ролла та Тартак – Зима хвора ” Motor’rolla i Tartak – Zyma chwora
6. O.Torvald – Лише у моїх снах | Lysze u moich snach
7. Арсен Мірзоян – На кордоні зими | Arsen Mirzojan – Na kordoni zymy
8. Мертвий Півень – Ми так жили немов співали джаз… (Елегія післяноворічного ранку) | Mertwyj Piweń – My tak żyly nemow spiwaly dżaz… (Elehija pislanoworicznogo ranku)
9. Kozak System – Сніг | Snih

Reklamy

„Muzykę przeżywałem intymnie” – rozmowa z Jurijem Andruchowyczem

Zwykły wpis

Jurij Andruchowycz – ukraiński poeta, prozaik… Literaturę łączy z muzyką, współpracując z Mikołajem Trzaską, Karbido czy zespołem Mertwyj Piweń. O muzyce i jej wpływie na poezję oraz na wpływie poezji na muzykę rozmawialiśmy po spotkaniu autorskim, które odbyło się w ramach obchodów wręczania Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”.

fot. M. Lasik

fot. M. Lasik

Natalia Kościńska: W którymś wywiadzie opowiadał Pan o swoim wielkim marzeniu, jakim jest własna rozgłośnia radiowa. Czy to marzenie jest nadal aktualne?

Jurij Andruchowycz: Bardzo zazdroszczę Jackowi Podsiadle, który ma swoją własną internetową rozgłośnię. Nigdy nie udało mi jej posłuchać, ale wiem, że jest w niej dużo mówienia: Jacek zaprasza gości, z którymi rozmawiają na różne tematy. W mojej rozgłośni natomiast przede wszystkim brzmiałaby muzyka. Oczywiście, chciałbym, żeby była to taka muzyka, jakiej nie dałoby się usłyszeć w żadnym innym radiu.

Swego rodzaju wzorcem takiej rozgłośni jest dla mnie radio Hermetyczny Garaż, stworzone przez Tomka Sikorę. Można w nim usłyszeć wszystko, a ja jestem zwolennikiem radiowego muzycznego wszystkoizmu.  W jakichś siedemdziesięciu procentach grała tam muzyka rockowa, a w mojej rozgłośni chciałbym jeszcze jazz, trochę muzyki dawnej, muzykę nową, eksperymentalną, alternatywną.  Byłoby to więc takie radio dla nieśpiących w nocy. Miałem nawet pomysł, żeby nazwać tę stację „Smutok” (ukr. smutek – N.K.). Można byłoby to jakoś ciekawie rozwiązać graficznie, np. ten „tok” zapisać jako „talk”. W każdym razie radiostacja mojego marzenia tym marzeniem pozostanie już na zawsze, bo żeby rozpocząć taką działalność, musiałbym zapomnieć o wszystkim innym i poświęcić się tylko poszukiwaniu i słuchaniu muzyki.

Skąd wziął się pomysł na wspólne nagrania z zespołem Karbido?

Wszystko zaczęło się we Wrocławiu na festiwalu Port Literacki. Karbido zostali zaproszeni do tworzenia muzyki będącej tłem dla występujących tam poetów.  Twórca tego festiwalu, Artur Burszta, wpadł na pomysł, że mógłbym przygotować z Karbidami jakieś utwory i wystąpić nie całkiem improwizacyjnie. To był kwiecień 2005 roku – pierwszy moment, kiedy się poznaliśmy i kiedy po raz pierwszy rozbrzmiały nasze wspólne utwory. W tym czasie zresztą  miałem już nagraną jedną płytę z Mikołajem Trzaską i jego trio, nosi tytuł „Andruxoїd”.

Kto tłumaczy Pana teksty, znajdujące się na płytach z Karbido?

Na pierwszą płytę „Samogon” wybraliśmy wiersze w tłumaczeniu Bohdana Zadury, a na drugą płytę „Cynamon” w tłumaczeniu Jacka Podsiadły. Inaczej było z trzecim albumem, czyli „Absyntem”.  Ta płyta jest wydana tylko w Polsce i nie stworzyliśmy różnych wersji językowych. Prawie cała jest nagrana po ukraińsku, ale można tam znaleźć także łamany angielski. Polskie teksty znajdują się w książeczce, która jest dodana do płyty.

Czy zdarzało się Panu pomyśleć, że ten wiersz, który właśnie Pan pisze, może kiedyś współistnieć z muzyką?

I tak, i nie. Te utwory pochodzą z różnych lat, kiedy współpraca z muzykami była dla mnie marzeniem – prawie że nieosiągalnym. Niektóre z kolei powstały na skutek znajomości z muzykami, na przykład wiersze z tomu „Piosenki dla martwego koguta” były odpowiedzią na wieloletnią przyjaźń z zespołem Mertwyj Piweń (ukr. martwy kogut – N.K.).

fot. M. Lasik

fot. M. Lasik

Na płycie „Samogon” pojawiła się tez Pańska interpretacja ludowej pieśni „Zelonaja liczynońko”. Co Panem kierowało przy wyborze tego właśnie utworu?

To bardzo osobisty dla mnie utwór, właściwie nigdy nie spotkałem nikogo, kto śpiewałby tę piosenkę. Usłyszałem ją od mojego przyjaciela z czasów studenckich i później już nigdy więcej na nią nie trafiłem. Uznałem więc, że to ma sens, by pracować nad utworem, który nie jest znany nawet Ukraińcom. Raczej jednak nie zabierałbym się za pieśni ludowe, które są bardzo znane, popularne, często wykonywane – to mnie nie interesuje.

Czegoś brakowało w materiale do „Samogonu”, a ja już wcześniej myślałem, że może udałoby się nagrać z Karbidami tę „Liszczynońkę”. Nie potrafię pisać muzyki za pomocą nut, musiałem więc jakoś wyśpiewać im tę melodię, żeby mogli uchwycić, o co tam chodzi, jak ten utwór się rozwija…

W ukraińskiej muzyce rockowej jest teraz taka tendencja, która mnie osobiście się nie podoba, bo świadczy chyba o braku pomysłów, by wykorzystywać pieśni ludowe i folklor. Muzyka rockowa wywodzi się z podobnego żywiołu, jak każda ludowa, ale jest w tym jakaś dysproporcja: nowych, autorskich utworów jest dużo mniej aniżeli tych ludowych wykonywanych przez zespoły rockowe.

Czy muzyka towarzyszy Panu w procesie twórczym? Może zdarzyło się Panu napisać tekst do konkretnego utworu?

Przez cały czas coś brzmiało w tle, ale według mnie nie ma czegoś takie jako odpowiedniość, że dany utwór ma spowodować taki a taki tekst. To byłoby moim zdaniem sztuczne. Nie usiłowałem więc zanotować czy zapamiętać, co brzmiało, kiedy pisałem konkretne zdania. Dlatego muzyka jest tylko stałym tłem. Nie mogę pracować, nie mogę pisać, jeśli teksty utworów są śpiewane po ukraińsku albo nawet po polsku – zaczynam po prostu ich słuchać i zapominam o swoim tekście. Musi być to więc muzyka instrumentalna, ewentualnie po angielsku, żeby nie rozumieć ich za dobrze. Albo może w jakichś martwych językach?

Śledzi Pan ukraińską scenę muzyczną?

Nie mogę powiedzieć, że orientuję się w najnowszych płytach czy koncertach, ale mniej więcej znam się na tych tendencjach. Wśród naszych muzyków jest wielu moich bliskich znajomych.

Bywa Pan na koncertach?

Rzadko. Tak się złożyło, że przeżywałem muzykę raczej intymnie. Słuchałem jej w całkowitej samotności, a jeśli z kimś – to musiał być człowiek strasznie bliski, przed którym chciało się tę muzykę odkryć.

Tylko parę byłem na prawdziwych koncertach, na przykład w Kijowie na występie Roberta Planta czy w Warszawie na jubileuszu Johna Zorna, w lipcu tego roku. Ten trwał prawie sześć godzin…

Mógłby Pan wymienić pięcioro ukraińskich artystów, których w szczególny sposób Pan ceni?

W muzyce rockowej cenię bardzo Tarasa Czubaja, świętej pamięci Kuzję, czyli Serhija Kuźmieńskiego i Bratów Hadiukinich. Także Mark Tokar, który gra muzykę improwizacyjną i free jazz na kontrabasie i z którym często współpracuję, teraz bierzemy udział w jednym projekcie. Myroslaw Skoryk – postać bardzo niedoceniona, kompozytor muzyki poważnej i filmowej. Moim zdaniem jest naprawdę wielkim kompozytorem współczesnym. I jako piąty – zespół Mertwyj Piweń.

fot. M. Lasik

fot. M. Lasik

Wspomniał Pan o Bratach Hadiukinich. Jakie było Pana pierwsze doświadczenie z ich muzyką?

Pamiętam to bardzo dobrze. Pracowałem wtedy w drukarni i wracałem bardzo późno do domu, w nocy. Gdzieś około dwunastej w radiu na programie pierwszym brzmiała jakaś muzyka, która bardzo mi się spodobała, więc podkręciłem głośniej. To była piosenka „Narkomany na horodi”, ich wybitny przebój. To wydarzyło się w okolicach 1989 roku i sytuacja tak szybko się zmieniała, że muzyka, która byłaby nie do pomyślenia w publicznym radiu jeszcze rok albo dwa wcześniej, trafiła teraz co prawda do nocnej audycji, ale jednak trafiła. Zostałem przy odbiorniku, żeby dowiedzieć się, co to za kompozycja i kto jest jej autorem. Wtedy też puścili fragment wywiadu z Kuźmińskim, a potem jeszcze jedną ich piosenkę. Zapamiętałem więc na zawsze: Braty Hadiukiny. Minęło parę miesięcy i zagrzmieli na całą Ukrainę. Wystąpili w Czerniowcach na pierwszym festiwalu Czerwona Ruta i od tego momentu zaczęła się ich prawdziwa popularność.

Kilkukrotnie w tej rozmowie padła też nazwa Mertwyj Piweń…

Z nimi najwięcej mniej łączy, podróżowaliśmy razem… Nasza przyjaźń zaczęła się już dwadzieścia kilka lat temu. Stworzyli kompozycję do 30-40 moich wierszy, więc to spory kawałek historii. Miałem kiedyś pewien pomysł i nagrałem z każdym z nich dłuższą rozmowę: wspomnienia o początkach zespołu, ich przygody. Myślałem, że może wyjść z tego dobra książka. Mam ciągle te rozmowy, ale muszę je jeszcze parę razy przesłuchać, a tego jest około 20 godzin, żeby ocenić czy warto taką książkę pisać.

Mertwyj Piweń to jeden z przykładów na współdziałania poezji i muzyki w latach 90. Na Ukrainie. Na szacunek zasługuje otwartość muzyków z Martwego Koguta do współczesnej ukraińskiej poezji.

Z kolei Pana córka, Sofija Andruchowycz, napisała wiersze, które znalazły się następnie na płycie polsko-ukraińskiego trio DagaDana. Miał Pan okazję zapoznać się bliżej z ich twórczością?

Byłem nawet na ich koncertach, kiedy przyjeżdżali do nas, do Iwano-Frankiwska. Poza tym Dana jest przyjaciółką mojej córki jeszcze z przedszkola, potem chodziły do jednej klasy, dlatego pamiętam ją jako małe dziecko. Bardzo mnie cieszy, że ten zespół powstał i jej miejsce w nim jest moim zdaniem znakomite. To wszystko wywodzi się z takiej rodzinno-sąsiedzkiej atmosfery.

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiała: Natalia Kościńska
zdjęcia: Marta Lasik

Lista utworów (5.11.2013 r.)

Zwykły wpis

Audycję można przesłuchać można pod tym linkiem.

1. Andruchowycz i Trzaska – California Dreaming
2. Andruchowycz i Karbido – O, Italy…
3. Плач Єремії – О хто ти, о хто | Płacz Jeremiji – O chto ty, o chto
4. Брати Гадюкіни – Наркомани на городі | Braty Hadiukiny – Narkomany na horodi
5. Мертвий Півень – Пам’ятник | Mertwyj Pień – Pamjatnyk
6. Юрій Андрухович/Мертвий Півень – Мафія | Jurij Andruchowycz/Mertwyj Piweń – Mafija
7. Andruchowycz i Karbido – Zelonaja liczszczynońko
8. Файно – Безсоння | Fajno – Bezsonnja
9. DagaDana – Sny

Muzyka z poezją, poezja z muzyką

Zwykły wpis
IMG_2241-web-BW

fot. [ m ° l a a s i k ]

W najbliższy wtorek o 19:00 w Kozackiej Nucie przyjrzymy się nieco bliżej muzyce ściśle związanej z poezją – a może poezji związanej z muzyką? Po tym literackim nieco świecie oprowadzi nas Jurij Andruchowycz, ukraiński poeta i prozaik, laureat wrocławskiej nagrody Angelus. Jego opowieść zilustrują utwory z płyt nagranych przez poetę z wrocławskim zespołem Karbido oraz z Mikołajem Trzaską. W naszej muzycznej podróży zatrzymamy się też na dłużej przy zespole, dla którego powstały „Piosenki dla martwego koguta”.

Zapraszam,
Natalia Kościńska

Lista utworów (22.10.2013 r.)

Zwykły wpis

Audycję można przesłuchać pod tym linkiem.

1. Воплі Відоплясова – Зоряна Осінь | Vopli Vidopliasova – Zorjana osin’
2. Океан Ельзи – Бодегіта | Okean Elzy – Bodehita
3. Брати Гадюкіни – Було не любити | Braty Hadiukiny – Bulo ne lubyty
4. Andruchowycz i Karbido – Doktor Dutka
5. DagaDana – Smak twój
6. Kozak System та Андрій Середа (Кому Вниз)  – Про Андрія | Kozak System i Andrij Sereda (Komu Wnyz) – Pro Andrija
7. Тіна Кароль – Жизнь продолжается (rus.) | Tina Karol – Żyzn’ prodolżajetsja (rus.)
8. Мотор’ролла – Осінь жовто-сіра | Motor’rolla – Osin’ żowto-sira
9. Ніна Матвієнко – Осінь | Nina Matwijenko – Osin’
10. DagaDana – A na ostatek

Ukraina we Wrocławiu: Andruchowycz i Zabużko

Zwykły wpis

Wręczaniu Literackiej Narody Europy Środkowej „Angelus” towarzyszą zwykle spotkania autorskie, odbywające się w klubokawiarni Tajne Komplety (Przejście Garncarskie 2). W tym roku będziemy mieli okazję wysłuchać dwojga ukraińskich twórców: Jurija Andruchowycza i Oksany Zabużko, kolejno 14 i 15 października. Serdecznie zapraszamy!